Posty

Obraz
pamięci E.W. Ona jest teraz zamknięta  w słoju swojego bólu jej klęska - zwycięstwo cierpienia tańczy i śpiewa gdy ona wewnątrz  rozpada się; jej źrenice  stają się mozaiką  pokruszonych wspomnień  które tak cierpliwie pielęgnowała tak ostatecznie niszczyła  by potem z dziecinną fascynacją  odbudowywać. Obserwowała swoje uczucia jak mikrokosmos przez lupę  pilnie śledziła każde drgnienie nerwu z anatomiczną dokładnością oddzielała każde z uczuć, zlewała je w całość, sprawdzała wytrzymałość swoich płuc myślała: to nie może być miłość.  A jej nienawiść ją pokonała  jej ciekawość była pierwszym krokiem do piekła weszła za Dantem w otchłanie mroku  do miasta szatana nad którym było napisane "wy, którzy tu wchodzicie, porzućcie nadzieję" a ona miała jej za dużo. Naiwnie wierząc,  że zamrozi piekło, z uporem muchy obijającej się o szybę, pragnęła wydostać się na wolność....

Podsiadło

Obraz
Jacek Podsiadło Sid Vicious pisze a potem drze na strzępy list do Nancy Spugen Kupiłem nóż. Parę dni temu miałem strasznie dużo pieniędzy, handlarz heroiną patrzył na mnie jak na Zbawiciela, kupiłem osiem par spodni, ten nóż i ulica którą szedłem, wydawała mi się złotą plażą. Potem znów zobaczyłem cię tańczącą nago w barze przy Times Square, zobaczyłem cię w chytrych oczkach tłustego mieszczanina patrzącego na mnie wzrokiem pogromcy zajęcy. Jakby wiedział. chciałem go zabić, chciałem wymordować wszystkich tłuściochów w tym obrzydliwym Nowym Jorku. Schudłem, myślę o tobie nawet kiedy sram, moje wizje są coraz upiorniejsze, pewien Żyd-artysta spił mnie wczoraj ohydnym koniakiem i zawiózł do psychoanalityka, sądził, że jest czymś w rodzaju mojego Przyjaciela. Rzuciłem nożem, trzonek trafił doktora w błyszczącą, sztuczną szczękę, Żyd coś tłumaczył, ja podniosłem nóż, kopnąłem barek na kółkach i uciekłem. Jeśli próbujesz telefonować, tracisz czas, w...

your love for me will die

Obraz
Wstęga Wisły - i chmury wyglądają jak wzgórza waty cukrowej zabarwionej zachodzącym różowym słońcem klucze ptaków otwierają drogę niebu. Przed nimi: miasto i ja za nimi: cała wieczność Ciemny (już) błękit odbija się w srebrze wody i przez chwilę wierzę że to życie może nie mieć końca

Efekt herbacianego wieczoru.

Obraz
Gdyby tylko wiedziała Moja biała pościel taka czysta i niewinna gdyby tylko wiedziała jak brudne i mroczne chowam pod nią myśli. Czas                 I  A więc miałam czas - I co z nim zrobiłam? Roztrwoniłam Wymieniłam na długie okresy smutku Rozmieniłam na krótkie chwile radości Teraz przystawię mu nóż do gardła "daj mi więcej" - powiem przecież jestem nieodpowiedzialną terrorystką                  II A Czas mi odpowiedział "Dostałaś to co miałaś; wszystko było w twoich rękach" I odszedł spokojnie z dłońmi w kieszeniach nawinie pogwizdując.                   III I zostałam z pustymi latami Słuchałam Bukowskiego i myślałam "Musi być jakiś sposób" a powinnam słuchać Sartre'a "Jesteśmy naszymi wyborami"

Krótki post o poszukiwaniu straconego czasu.

Zima powoli ustępuje miejsce wiośnie. Czuję to, bo mam większą ochotę do życia. Wiosna nadchodzi. Pomimo tego nie mogę powstrzymać się od myśli, że zmieni się w lato; szalone lato pełne słońca, zapachu jezior i nocnych przygód. Lato skończy się, aby nastała jesień; słono-gorzka, przesiąknięta deszczami i melancholią. Liście będą spadały z drzew jak gwiazdy w moich snach i nic nie będę mogła na to poradzić. Potem nastąpi koniec. Koniec życia i koniec świata. Dzisiaj czytałam tekst na Tradycje antyczne i biblijne - Mircea Eliade Czas święty i mity.   Wyczytałam w nim, że na Bliskim Wschodzie obchodzono kiedyś święta związane z nowym i starym rokiem. Nie były to obrzędy takie, jak mamy teraz - żałosny sylwester z zawodami na picie wódki i konkurs najlepszych wspomnień. Ich obrzędy polegały na zachwianiu porządku świata, aby spowodować chaos, który istniał przed Aktem Stworzenia. Gdy  to osiągnęli, świat był tworzony na nowo przez przypominanie kosmogonii - odczytywanie o tym his...

Modlitwa do mojego sumienia

Obraz
Chcę. Chciałabym. Muszę. Pragnę. Rozpaczliwie pragnę. Potrzebuję. Bez tego zginę. Proszę proszę proszę. Przecież widzisz - klęczę już tak długo że moje kolana są całe w siniakach ręce zastygły w stałym ułożeniu. Błagam pozwól mi pozwól mi choć raz choć na chwilę choć na zawsze choć o tyle - o ile pozwól mi zrozumieć.  

Nie muszę przedstawiac

Przesłanie pana Cogito Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę idź wyprostowany wśród tych co na kolanach wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ocalałeś nie po to aby żyć masz mało czasu trzeba dać świadectwo bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają pójdą na twój pogrzeb i z ulga rzucą grudę a kornik napisze twój uładzony życiorys i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy przebaczyć w imieniu tych których zdradzono o świcie strzeż się dumy niepotrzebnej oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy światło na murze splendor nieba one nie potrzebują tweg...